Szukaj na tym blogu

wtorek, 7 października 2014

3. Namolna dusza

Julie's POV


Postanowiłam, że chce zapomnieć. Nie chcę mieć z nim nic wspólnego! On umarł, powinien spoczywać w pokoju, tymczasem włóczy się po ulicy jak ostatni biedak, w dodatku niewidzialny. Zaniedbałam ostatnio moje obowiązki. Minęły tydzień od całego zdarzenia. Od tamtej pory nie pojawił się. Trudno, może odpuścił?

Dostałam telefon od mojego "chłopaka". W sumie, ten facet jest mi obojętny. Nie darze go aż taką intensywną miłością. Zresztą on mnie chyba też nie. Ku mojemu zaskoczeniu- chciał się spotkać. Ubrałam buty, i ruszyłam w stronę ustalonego miejsca.

Przechodząc obok pustego parku, napadły mnie myśli o Luke'u. Rozglądnęłam się wokół, sprawdzając, czy przypadkiem jego duch nie włóczy się gdzieś w pobliżu. Nie dostrzegłam żywej (ani martwej) duszy, więc poszłam dalej. Mijając parę uliczek, ujrzałam znany wszystkim mieszkańcom stary, zniszczony znak  "STOP" stojący przed hurtownią papieru. Migiem pojawił się Michael- mój chłopak.

- Dzień dobry skarbie- powiedział, uśmiechając się.
- Hej Michael- odpowiedziałam, po czym się przytuliliśmy. Chłopak był dosyć muskularny. Posiadał jeden, mały tatuaż czaszki na szyi. Włosy dosyć długie, lekko postawione. Jak zwykle miał swój grymas na twarzy. Był zupełnym przeciwieństwem Luke'a. Po chwili gadania, postanowiliśmy, że musimy nadrobić czas spędzony w naszym towarzystwie, dlatego udaliśmy się do jego domu.

Jest godzina osiemnasta. Całe popołudnie straciliśmy na gadaniu, śmianiu się, oglądaniu filmu i wygłupianiu. Chłopak chciał się do mnie przybliżyć. Siedzieliśmy na łóżku, oglądając telewizje. Zaczął mnie całować. Pogłębiłam lekko pocałunek, łapiąc jego twarz w swoje dłonie. Przekręcił nas w taką pozycję, w której leżał na mnie. o kolejnym pogłębieniu całusów, dwoma ruchami oczu tajemniczo rozglądnęłam się wokół, i prawie się udusiłam, gdy ujrzałam Luke'a, siedzącego na fotelu obok, obserwującego to, co właśnie robiliśmy, z łobuzerskim uśmieszkiem. Cholera! Kompletnie go nie zauważyłam! 
Natychmiast oderwałam się od chłopaka, udając, że rozbolał mnie brzuch. Pobiegłam do toalety, wcześniej karcąc wzrokiem Luke'a za to wszystko. Blondyn doskonale wiedział, ze kłamie, wciskając mu kity z tym brzuchem, dlatego podążył za mną. Zamykając drzwi, usiadłam na klapie ubikacji, łapiąc się za głowę.

- Co ty tu robisz!?- wykrzyknęłam, jednak nie na tyle głośno, aby Michael cokolwiek usłyszał.
- Jak to co, przyszedłem cię odwiedzić!- mówiąc to, wyrzucił ręce do góry, w celu intensywnego uścisku zwanego "na misia". Jego uśmiech cały czas nie znikał z twarzy.
- Idioto! Specjalnie tu przylazłeś! Czego chcesz?- postanowiłam przejść do rzeczy.
- Przecież miałaś mi pomóc!- uraził się- tymczasem obściskujesz się z jakimś przydupasem!
- Zazdrosny?- droczyłam się z nim, chytro się szczerząc
- Co? Nie! Oszalałaś? Jest mi obojętne to, co robisz ze swoim życiem- parsknął
- To zajmij się swoim, okej?
- Jak widzisz, ja już swojego nie posiadam- kolejny łobuzerski uśmiech wkradł się na bladą twarz chłopaka. Wywróciłam oczami, wstając.
- ostatnio zezłościłeś się. Myślałam, że już nie przyjdziesz- powiedziałam po chwili ciszy, która zapanowała między nami. Luke spojrzał na mnie, zamyślony.
- Nazwałaś mnie zjawiskiem.
- Bo nim jesteś!- podkreśliłam
- Zobaczymy, co ty powiesz, gdy będziesz martwa. Jeszcze nie dawno żyłem tak samo jak ty, a to, że jakiś facet mnie zamordował, to raczej nie moja wina. Nie chcę, abyś mówiła na mnie "zjawisko" czy tego podobne, bo nim nie jestem. Po prostu... opuściłem ciało, tak jak ty na przykład dom... Obiecałaś mi pomóc.
- Nic ci nie obiecywałam- stwierdziłam- ubzdurałeś to sobie.
- Czyli nic nie zrobisz!?- zaczął się denerwować, a ja nie chciałam do tego dopuścić
- Ugh, komplikujesz mi życie!- wykrzyknęłam, sfrustrowana. Po chwili namysłu, chłopak spojrzał się na mnie z przekonaniem, że się zgodzę, ale chciał to usłyszeć ode mnie.
- Zgoda, pomogę- odpuściłam.

- Julie! Żyjesz tam?- Michael pukał nerwowo w drzwi, oczekując na odpowiedź.
- Um.. Tak! Za chwilę wychodzę!- odpowiedziałam, szybkim ruchem sprawdzając w lustrze, czy nie wyglądam jak potwór. Luke pokręcił głową.
- Wychodźmy już, musimy działać od razu- powiedział blondyn
- Słucham? Nie będziesz mi mówić co mam robić!- szepnęłam poirytowana, po czym wyszłam z łazienki.
Upewniając Michaela, że wszystko ze mną w porządku, wróciliśmy do pokoju, oglądając dalszą część programu.

Luke siedział z nami. Rozsiadł się wygodnie na hotelu, oglądając jeden z seriali. Wszyscy byliśmy znudzeni. Postanowiłam, że na mnie już pora.

- Na pewno chcesz iść?- pytał mój chłopak, jednak upewniałam go, ze muszę. Była dwudziesta pierwsza.

- Posłuchaj, zaczniemy jutro- stwierdziłam, ponieważ musiałam się wyspać,  miałam jutro lekcję.
- Jak chcesz- przytaknął.
W mgnieniu oka dostrzegłam progi mojego domu. Wchodząc do środka, czekałam, aż nastolatek wejdzie, jednak nie pomyślałam, że nie przeszkadzałoby mu w żaden sposób to, że zamknęłabym drzwi przed jego nosem. Udając się do góry, chwyciłam za szczotkę oraz piżamę, każąc mu spocząć na kanapie.
- Ja idę wziąść prysznic. Masz tu siedzieć. Jeżeli będziesz w jakikolwiek sposób próbować mnie podglądać, to możesz zapomnieć o pomocy.
- Nie śmiałbym- zaczął się śmiać, a ja wywróciłam oczami, podążając do łazienki.


Luke's POV

Następnego dnia, dziewczyna chyba zaspała, ponieważ rano pędziła po domu niczym sprinter. Robiła milion rzeczy na raz!
- Chodź!- krzyknęła z dołu, biegnąc w stronę wyjścia. Zaśmiałem się, ponieważ do niej chyba jeszcze nie docierało, ze mogę w sekundę znaleźć się w innej części świata. Postanowiłem udać się z nią na lekcję. Z początku Julie nie chciała, abym wchodził, więc poczekałem. Po około dziesięciu minutach od rozpoczęcia zajęć pojawiłem się obok niej. Dostała ciarek, kiedy mnie, wypowiadające jej imię. Nie chciała zostać poruszona faktem, że stoję koło niej, i udawać, że wszystko jest w porządku. Trafiła na sprawdzian.  Słyszałem, jak przeklina pod nosem. Nie uczyła się. Siadając na jej ławce, obserwowałem reakcję dziewczyny na tak trudne zadania. Trudne dla niej, ja miałem to w poprzedniej klasie. Julie zaczęła pisać coś na kartce, a gdy skończyła, odwróciła ją w moją stronę, abym przeczytał:

"przez ciebie zawalę sprawdzian"

- Pomogę ci, jeżeli chcesz. Umiem to- stwierdziłem. Blondynka od razu pokręciła przecząco głową, zaczynając wypełniać test. Obserwowałem, co zaznacza.
- Źle, to będzie odpowiedź B
- Zamknij się- szepnęła
Patrząc na jej kolejne ruchy, złapałem się za głowę
- Ty nic nie umiesz!- wykrzyknąłem
- Zamknij się! Chcę to zrobić sama- kolejny raz szepnęła, ściskając szczękę ze złości.
- Panno Julie, przeszkadzam pani w czymś?- wkurzona nauczycielka nie dawała jej spokoju
- Nie, przepraszam.
- Mam nadzieje- stwierdziła, wracając do obczajania materiału.
- Odpowiedź A, to banalnie proste
- B
- 247,84=x
- Podziel 142 na 2, i dodaj 5, dostaniesz odpowiedź
- Zamknij się!- wykrzyknęła, wstając, i oddając pracę. Wszystkie spojrzenia padły na nią. Dziewczyna się zarumieniła, ale gdy ktoś chciał coś powiedzieć, przerwał mu dzwonek. Chwyciła szybko za torbę i wybiegła z sali.

- Chciałam to sama zrobić!- krzyknęła oburzona, gdy wracaliśmy do domu przez las
- Chciałem tylko pomóc
- To nie rób tego więcej- powiedziała- dobra, nie ważne.

Mijaliśmy kolejne drzewa. Zatrzymaliśmy się na środku piaszczystej dróżki. Julie chyba chciała o coś zapytać, ponieważ wydawała się zdezorientowana.
- a tak właściwie, to w czym mam ci pomóc?- zapytała
Przełknąłem ślinę. Nie wiedziałem jak to jej powiedzieć. Próbując dobrać odpowiednio słowa, w końcu powiedziałem to, co pierwsze narzuciło m się na myśl.
- Znaleźć zabójcę.

1 komentarz: